Mongolska kuchnia – rzecz, której bałam się najbardziej

Surowy klimat oraz rozległe tereny nienadające się do uprawy sprawiły, że kuchnia mongolska składa się głównie z mięsa, które w srogą zimę ma zapewnić przetrwanie. Panuje zasada, że im więcej zwierzęcego tłuszczu tym lepiej. Mongołowie codziennie jedzą kilogramy mięsa z różnych zwierząt, głównie baranina, wołowina, konina oraz mięso z wielbłąda lub jaka. Ciekawostką jest to, że ani razu nie widzieliśmy grubego Nomada, więc ta nadprogramowa ilość kalorii jest bardzo szybko spalana.

Hodowla zwierząt to jedno z głównych zajęć nomadów. Usłyszeliśmy, że w Mongolii żyje 3 mln ludzi i 60 mln zwierząt!

Wnętrze mongolskiej jurty

W trakcie naszej podróży przetestowaliśmy najpopularniejsze potrawy serwowane w tradycyjnych jurtach. Na listę trafiło też pare pozycji nieprzewidzianych, jak mięso jaka czy serce wielbłąda. Warto tu też powiedzieć, że pomimo tak bogatego wyboru mięsa, mongolska kuchnia ogranicza się raczej do 3 potraw z silną dominacją pierogów z mięsem.

klasyczna „restauracja” serwująca jedno danie do wyboru 🙂

Potrawy są zazwyczaj 2-3 składnikowe. Mongołowie, przynajmniej ci mieszkający na stepach, rzadko dodają warzywa (jeśli już to jest to cebula lub ziemniaki) czy przyprawy. Obróbka mięsa też nie jest aż tak dokładna jak u nas w domu. Mięso niestety jest dość twarde (każde) wiec do tego będziesz musiał się przyzwyczaić . Dania są zazwyczaj jednogarnkowe. Zamawiając standardowe danie nigdy nie wiesz co jest w środku, warto dopytać.

MONGOLSKIE JEDZENIE
wnętrzności wielbłąda duszone na „kozie”

Co warto zjeść w Mongolii

Buudze – Pierogi z mięsem

buudze- mongolskie pierogi z mięsem

Z wyglądu mogą przypominać trochę nasze polskie pierogi, jednak te mongolskie są znacznie większe i bardziej kojarzą mi się z gruzińskimi chinkali, ponieważ w środku poza mięsem czeka na ciebie gorący wywar.

Kupuje się je zazwyczaj na sztuki i tu warto powiedzieć, że ciężko się wstrzelić z odpowiednia ilością, gdyż ich rozmiar na każdym zajeżdzie był inny. Dla nas pierogi były zazwyczaj dość bezpiecznym rozwiązaniem. Mięso jest poszatkowane i nie zastanawiasz się aż tak mocno, co tam jest w środku. Cena za sztukę to ok 700 turgikow

Cujwan – Makaron z placka

cuujwan - makaron z monoglii

Makaron w żadnym stopniu nie przypomina tego, co możemy kupić w sklepach. Jest to duży pieczony placek, pocięty na wąskie paseczki (które wyglądają jak makaron) i wrzucony w mięsny wywar. Do tego dodawane są warzywa: marchew, cebula i coś zielonego.

Tak wygląda placek, który zamienia się w makaron
Nasza pierwsza kolacja w jurcie
Nasza pierwsza kolacja w jurcie

Zupa z mięsem i makaronem

mongolska zupa z miesem

Z wyglądu przypomina wodnistą zupę grzybową z makaronem, jednak te wielkie kawałki pływające w wywarze to mięso. Jakie? Tego nikt nie wie. Drobiu w Mongolii bardzo mało więc będzie to zapewne baranina, wołowina, mięso kozie lub wielbłąd.

Zupa jest bardzo treściwa i tłusta. W sam raz na duże mrozy. Potrafi skutecznie rozgrzać i nasycić. Nie bierz już drugiego dania!

Chuuszury – Placki

chuuszury - mongolskie placki

Nasze ulubione danie, które jest rzadko spotykane (albo my tak trafialiśmy). Na naszą prośbę gospodyni w jurcie przygotowała nam takie, mogę się nawet pochwalić, że dwa placki zwinęłam sama:)

Taki placek jest tworzony na bazie maki pszennej, a do środka dodaje się poszatkowane mięso i cebule.  W naszym wypadku mieliśmy wariant z mięsem z jaka. Zagniecione placki smaży się na małej ilości tłuszczu i gotowe.

mięso z jaka - mongolia
Surowe mięso z jaka – główny składnik naszych placków

Mongołowie są mistrzami potraw mięsnych, ale mogą się też pochwalić niesamowitymi rezultatami swoich eksperymentów mleczarskich. Jednak produkty na bazie mleka znacznie różnią się od tych, które znajdziemy na półkach w sklepach. Jogurty, ajrak, archi i sery są robione na bazie mleka od krów, kóz, koni i wielbłądów. Często są poddawane fermentacji lub po prostu je suszą, jak np. kozie sery.

Kumys/ Ajrak – napój dla odważnych

Mongolski specjał kumys
wygląda niepozornie (nawet jak coś zdrowego) – Nie jest!

Sztandarowym produktem „mlecznym” jest Ajrak zwany też jako Kumys, który jest ulubionym napojem Mongołów od setek lat. W skład tego tradycyjnego napoju wchodzi sfermentowane mleko kobyle, które jest wlewane do skórzanych worków, gdzie fermentuje przez dzień i noc. Raz na jakiś czas ubija się go drewnianym ubijakiem i tak powstaje narodowy produkt o zawartości alkoholu 3-4%.

W smaku przypomina skisłe, słodkie mleko, które dla nas było po prostu niesmaczne, jednak aby nie urazić gospodarzy należy je wypić i podziękować za gościnę. Mongołowie wierzą, że w tym trunku drzemie potęga tradycji ich narodu.

Suutej Caj – zielona herbata z dodatkiem tłustego mleka i soli

mongolska herbata

Ech no niestety to była kolejna rzecz, którą trzeba było z grzeczności wypić. W Mongolii spotkanie zaczyna się od herbaty i przegryzaków. Zawsze po wejściu do jurty byliśmy częstowani takim naparem. Termosy z czajem stały niemal przy każdych drzwiach. Trudno się dziwić, surowość klimatu wymaga szybkiego rozgrzania, a gościnni nomadzi bez zapytania zalewali kubek.

Jak to smakuje? Jak posolona herbata z mlekiem. W smaku nic nie przypomina znanej nam herbaty, mleko i sól bardzo dominują. Jeśli zostaniesz kiedyś poczęstowany Suutej Caj, koniecznie weź sucharka, czy inne ciastko i z godnością wypij zagryzając suchym prowiantem. Uszanuj kulturę i gościnność gospodarzy.

Polskie produkty w sklepach

W Mongolskich sklepach spożywczych spotkać można sporo polskich produktów. Klasyczne draże czy ogórki konserwowe nikogo nie dziwią. Dla nas były ratunkiem gdy tęskniliśmy za czymś swojskim. Na półkach znajdowaliśmy też napoje Kubuś czy batony Grześki. Ceny produktów spożywczych były w podobnych cenach co w Polsce lub ciut taniej. Zdecydowanie taniej wychodziło stołowanie w jurcie czy przydrożnych knajpach, jednak na dłuższą metę, mongolska kuchnia była już wyzwaniem nawet dla Żartexa, który jest bardzo wyrozumiały jeśli chodzi o jedzenie.

Co jeść i jak przeżyć na Gobi?

Gorąco zachęcamy Was do próbowania różnych dań, bo tylko tak będziecie mogli na 100% wczuć się w klimat, odkryć trochę mongolskiej kultury, przetestować swoją wytrzymałość 😀

Na pewno będziecie mieć obawy, może czasem wstręt do tego co jest na talerzu, ale jedno mogę Wam zagwarantować – jedzenie zawsze jest świeże, bez konserwantów i żaden rozstrój żołądkowy Wam nie grozi. Co mogę doradzić, to dzielenie posiłku na 2 osoby. Porcje są spore i zdarza się, że nie trafisz w swoje kubki smakowe. Łatwiej podzielić niedole na parę i z godnością wyjść ze spotkania, nie obrażając gospodarzy.

Jadąc na Gobi zróbcie zakupy – jedzenie, które łatwo jest ugotować: zupki, kanapki, konserwy – to dobre zapychacze na trasie (w Mongolii zasada Krzysztofa Ibisza „racjonalne żywienie, 5 posiłków dziennie” nie ma miejsca). Warto mieć coś pod ręką.

(Visited 487 times, 1 visits today)