Lizbona – co zobaczyć?

W tym wpisie każdy znajdzie atrakcje Lizbony dopasowane do swoich potrzeb. Dzielimy się ciekawymi miejscówkami, które odkrywaliśmy, w trakcie wielu naszych wizyt w stolicy Portugalii. Jesteśmy przekonani, że na podstawie poniższego wpisu i dodatkowej mapki, zaplanujesz idealne zwiedzanie Lizbony. Czego spodziewać się poniżej? Wspaniałych punktów widokowych, atrakcji outdoorowych – bezpłatnych, atrakcji płatnych i też takich na deszczową pogodę. Oprócz tego restauracje w Lizbonie, które polecamy.

Lizbona – gdzie spać?

Normalnie tego typu rzeczy lądują zawsze na końcu wpisów. Nie wiem czemu, ale dostajemy masę pytań dotyczących tego, gdzie najlepiej spać w Lizbonie. To nie jest prosta odpowiedź, bo zależy, jakim typem turysty jesteś, poniżej kilka podpowiedzi:

  • Imprezowicz” – niebojący się podejść pod górę – polecamy Bairro Alto – wieczorami naprawdę dużo się dzieje – my spaliśmy kiedyś tutaj i było naprawdę bardzo fajnie z ekstra widokiem na miasto.
  • Chcący uciekać na wycieczki pod miasto” – wtedy polecamy rejon Cais du Sodre, skąd odpływają promy i odjeżdżają lokalne pociągi. Uwaga, dość imprezowy punkt, może być głośno.
  • Chcący skupić się głównie na Lizbonie” – wtedy polecalibyśmy Rejony Rossio – najniżej położone, więc wracając na nocleg nie będzie musieli się wspinać.
  • Cena jest kluczowa” – szukajcie miejsc, które są położone blisko komunikacji, w Lizbonie działa ona naprawdę całkiem nieźle, poza schodami ruchomymi w metrze.

Punkty widokowe w Lizbonie

Zastnawiałem się trochę od czego zacząć ten wpis, doszedłem do wniosku, że od tego co Was zachęci najbardziej do zobaczenia Lizbony, jeśli jeszcze się nad tym zastanawiacie. Nastawcie się na dużo zdjęć. Punkty widokowe w mieście są naprawdę przecudowne i skłonią Was do wizyty w stolicy Portugalii!

1. Pomnik Chrystusa i Most 25 kwietnia

Może zanim przeniesiemy się i na dobre rozgościmy w Lizbonie, jeszcze szybka wizyta w Alamadzie, czyli po drugiej stronie Tagu. Dostaniecie się tam promem, który wypływa z Cais du Sodre.

To miejsce w sumie jest pewnego rodzaju “combo” – Pomnik Chrystusa, jak w Świebodzinie (i Rio) czy czerwony most jak w San Francisco. Dodatkowo możecie się stąd rozkoszować widokiem na całą Lizbonę z naprawdę wysokiego miejsca.

Jeśli chcielibyście znaleźć się jeszcze wyżej to można wjechać na 110 metrowy pomnik – 82 metry i 28 metrów figura (wysokość figury Rio – 38 metrów, w Świebodzinie – 36 metrów). Jednak jest to dodatkowo płatna atrakcja – 6 euro. My odpuściliśmy, bo była bardzo duża kolejka, a zwolniony ze stania w niej mógł być tylko jeden rodzic na dziecko (dziwna zasada).

Kilka ciekawostek o Moście 25 kwietnia:

  • Propozycja budowy mostu pojawiła się w 1876 roku, jednak pierwsze połączenie brzegów Tagu nastąpiło dopiero 90 lat później.
  • Most na początku nazywał się mostem Salazara na cześć ówczesnego dyktatora.
  • Po obaleniu Salazara nadano mu nazwę 25 kwietnia, raczej się domyślacie, w jaki dzień w roku go obalono ;).
  • Ruch pieszych na moście jest zabroniony. Jedynie biorąc udział w (pół)maratonie uda wam się go przekroczyć o własnych nogach.
  • Mostem dziennie przejeżdża 150 000 samochodów i pełni on dosyć strategiczną rolę komunikacyjną dla środkowej Portugalii.
  • Ciekawe jest też to, że za przejazd mostem płaci się tylko jadąc do Lizbony, wyjeżdżając nie ma opłat.

2. Boca do Vento Elevator

Zwiedzanie tej strony Tagu dobrze zacząć od rejsu z Cais do Sodre, który trwa kilkanaście minut, po których wysiadacie w Cacilhas można się tutaj przejść dosyć oldskulowym nabrzeżem, a następnie wjechać windą i udać się na około 30-40 minutowy spacer pod pomnik Chrystusa.

3. Portas dos Sol – najbardziej charakterystyczny punkt widokowy

Wracamy na drugą stronę Tagu. Jeśli kojarzycie tylko kilka widoków z Lizbony, to na pewno jest jeden z nich. Znajdujący się w centrum Alfamy punkt, z którego widać bardzo charakterystyczne czerwone dachy domków i Tag. Praktycznie za każdym razem jak tu byliśmy to był ktoś, kto umilał czas muzyką.

4. Punkt widokowy Miradouro Santa Luiza

Położony zaraz obok powyższego. Widok może nie jest aż tak spektakularny jak z Portas dos Sol. Jednak jest tutaj znacznie lepszy klimat samego punktu widokowego, który nie jest patelnią, a skwerkiem, nad którym górują pergole, a skwer otaczają Azulejos.

5. Pollux – punkt widokowy w Sezamie

Do tego miejsca trafiliśmy dzięki naszej koleżance, która mieszka w Lizbonie od lat. Na początku wchodzicie do centrum handlowego, jak sprzed 30 lat, wjeżdżacie windą na ostatnie piętro i wchodzicie do knajpy, która ma super wnętrza, a przy okazji boski widok na miasto.

6. Miradouro de São Pedro de Alcântara

Po tarasach widokowych w okolicach Alfamy czas na Bairro Alto, drugą najbardziej charakterystyczną dzielnicę w Lizbonie. Kiedyś mieszkaliśmy w hostelu, zaraz obok tego miejsca, więc spędziliśmy na nim naprawdę mnóstwo czasu. Z naszej perspektywy super jest tutaj wieczorami można wtedy podziwiać Lizbonę nocą w tym latające nad miastem samoloty. Fajnie też jest popołudniu, kiedy miękkie światło pada na Alfamę. Punkt widokowy ma ciekawe rozwiązanie, jest położony na dwóch poziomach i podobnie jak u Świętej Luizy znajdziecie tutaj wiele zielonych elementów i często można spotkać grajków. Po rewitalizacji kilka lat temu pojawił się nawet bar.

7. Punkt widokowy w Parku Eduardo VII

Mimo tylu wizyt w Lizbonie dopiero przy ostatniej tutaj dotarliśmy. Podróżowanie z dzieckiem powoduje, że szukasz zielonych przestrzeni dokładnie tak było w tym wypadku. Ciekawy punkt, bo najbardziej oddalony od głównego życia miejskiego, na które można spojrzeć z bardziej odległej perspektywy.

Atrakcje Outdoorowe – darmowe zwiedzanie Lizbony

Lizbona to takie miasto, po którym można się włóczyć godzinami, podziwiać architekturę, patrzeć na ludzi i cieszyć się życiem. Poniżej podpowiadamy kilka miejsc, w które najlepiej się udać, żeby poczuć miasto.

MAAT – Lizbona

Muzeum Sztuki, Architektury i Techniki. Pewnie zastanawiacie się co Muzeum robi w sekcji outdoorowej? Otóż budynek Muzeum jest przecudowny, otwarto go w 2016 roku, znajduje się tuż nad brzegiem rzeki. Budynek przyciąga odwiedzających swoim kształtem, dużo osób podobnie jak my siada sobie na schodach czy wchodzi na dach popatrzeć na miasto. Ta część jest darmowa. Jeśli chcielibyście zwiedzać MAAT kosztuje 9 euro.

Dodatkowo na terenie znajduje się Muzeum Elektryczności, które powstało w miejscu prawdziwej elektrowni funkcjonującej w tym budynku, w latach 1906-1954.

Pomnik odkrywców Lizbona

Idąc nabrzeżem od strony MAAT dotrzecie do pomnika odkrywców. Portugalska ziemia wydała na świat wielu odkrywców, którzy dotarli na nowe lądy dla europejskiej cywilizacji. W 1960 roku odsłonięto na nabrzeżu 52-metrową konstrukcję, na której znajdują się m.in.: Henryk Żeglarz, Vasco da Gama, Ferdynand Magellan, Nuno Gonçalves, Luís de Camões, Bartolomeu Dias.

Za 6 euro możecie dostać się na szczyt pomnika, z którego można podziwiać z wysokości różę wiatrów.

Torre de Belem – wieża Belem

Prawdopodobnie jeden z bardziej popularnych budynków w Lizbonie. Wieża stoi w tym miejscu od ponad 500 lat, była punktem nawigacyjnym dla powyższych żeglarzy (urodzonych po jej wybudowaniu) oraz informacją, że są już w domu. Ciekawostką jest to, że wieża pierwotnie stała pośrodku koryta Tagu, jednak po trzęsieniu ziemi z 1755 roku rzeka zmieniła bieg, a Torre de Belem znalazło się praktycznie zaraz przy brzegu. Obiekt pełnił również mocno strategiczną rolę z punktu widzenia dostępu do portu w Lizbonie. Przez okres okupacji hiszpańskiej (1580-1640) znajdowało się tutaj więzienie polityczne.

Wieża ma 31 metrów i jeśli jesteście zainteresowani można ją zwiedzać również od środka – wejście 6 euro.

Champalimaud Foundation – nowoczesny budynek

Znajduje się bardzo blisko Torre de Belem. Fundacja zajmująca się badaniami biomedycznymi. Postawiła przepiękny budynek w Lizbonie. Niestety jednak trochę Kaja odmówiła nam współpracy i już nie dotarliśmy, ale na zdjęciach przestrzeń prezentuje się naprawdę bardzo okazale.

LX Factory

Będąc w tym rejonie miasta na pewno warto również zajrzeć do LX Factory. Miejscu, w którym w XIX wieku otwarto tereny fabryczne, z biegiem lat zaczęły popadać w ruinę, aż do około 2008 roku, kiedy to zaczęła się rewitalizacja tej przestrzeni. Znajdziecie tutaj ponad 50 klimatycznych butikowych sklepów, kawiarni, barów i restauracji plus jedną wyjątkową księgarnię. Przestrzeń, która wyrosła na starych pofabrycznych terenach, dzisiaj stała się miejscem, gdzie spotkacie masę artystów i (i efekty ich pracy), czy cyfrowych nomadów pracujących w Co-workingach.

Jeśli kojarzycie z Lizbony zdjęcia z księgarni, w której zawieszony jest rower to właśnie tutaj – Ler Devagar. Miejsce jest chyba najbardziej klimatyczną księgarnią, w jakiej byliśmy, znajduję się w niej również kafejka, jeśli macie ochotę to idealne miejsce, żeby usiąść sobie z książką.

Pink Street

Ulica, na której asfalt pomalowano na różowy. Czy fajne? Sami oceńcie. Naszym zdaniem bez jakiś większych fajerwerków, jeśli będziecie się kręcić w okolicy warto zerknąć, ale specjalnie po to byśmy tutaj nie jechali.

Praca do Comercio – główny plac Lizbony

Plac Handlowy, dla części osób znany jako Plac Pałacowy, dlatego, że do trzesienia ziemii w 1755 roku stał tutaj piękny pałac, będący rezydencją Królów przez 250 lat. Dzisiaj to miejsce, w którym krzyżuje się trochę szlaków turystycznych. Stąd między innymi zaczyna się Rua Augusta czyli jedna z najbardziej reprezentatywnych ulic w mieście.

Przechodząc przez Lizbonę na pewno tutaj dotrzecie, a wokół placu znajduje się dużo Muzeów, np. Piwa czy Bacalhau, do którego Was zabierzemy. Miejsce jest też miejscem spotkań Lizbończyków, którzy często umawiają się pod pomnikiem Józefa I – jednego z królów Portugalii.

Ściana z talerzami

Kilka minut spaceru od Placa do Comercio, znajduje się kościół Świętego Antoniego. Zaraz obok niego jest ściana, na której często pojawiają się jakieś ciekawe dekoracje. Podczas naszego pobytu akurat były takie klimatyczne talerze.

Dzielnica Alfama

To miejsce, o którym można byłoby napisać pewnie oddzielny wpis. Najbardziej charakterystyczna dzielnica Lizbony. Wznosząca się na dosyć stromych zboczach Lizbony, nad którymi góruje zamek. Czuć tutaj ducha dawnych lat, głównie dlatego, że Alfama przetrwała tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi. Kiedyś Alfama nie cieszyła się zbytnią renomą dlatego, że najpierw mieszkali w niej biedni, dla których nie starczyło miejsca na Zamku, a następnie żeglarze czy osoby pracujące w porcie.

Najlepiej zagłębić się tutaj samemu w lokalne uliczki, podpowiedzieliśmy Wam dodatkowo kilka fajnych punktów widokowych. Jeżeli chcecie zminimalizować chodzenie, możecie np. w jedną stronę dostać się najpopularniejszym w mieście tramwajem – 28.

Jeśli spacer po Alfamie zaprowadziłby Was aż w okolice Intendente to polecam Wam zajrzeć do sklepu  A Vida Portuguesa, mają w nim naprawdę przepiękne rzeczy.

Dzielnica Bairro Alto

Kolejna dzielnica, o której moglibyśmy bardzo dużo napisać, a którą też trzeba poznać przemierzając ją na własnych nogach. Bairro Alto to miejsce, gdzie znajdziecie masę barów, knajp, klubów. Jeśli chcecie imprezować w Lizbonie to zdecydowanie tutaj.

Jednak oprócz imprez Bairro Alto ma fajny klimat do dziennego spaceru, klimatyczne uliczki, w których też warto się zgubić. Chociaż spokój, jaki wtedy na nich panuje zupełnie nie przypomina tego, co dzieje się tutaj po zmroku.

Płatne atrakcje – m.in. jakie Muzea warto zobaczyć w Lizbonie?

W tej sekcji chcemy pokazać Wam klasyczne atrakcje Lizbony, które niestety w większości są płatne. Ale wiele osób nie wyobraża sobie być w Lizbonie i ich nie odwiedzić. Było dzisiaj już dużo atrakcji typowo miejskich więc zaczniemy na zielono.

Estufa Fria – ogród botaniczny w Lizbonie

W trakcie naszych pierwszych dni w Lizbonie stwierdziliśmy, że mamy ochotę na kontakt z naturą. Jest w nim całkiem dużo różnorodnych roślin, z przeróżnych zakątków świata. Dodatkowo też trochę ptaków takich jak kaczki czy koguty – Kaja była zachwycona. Wstęp kosztuje tylko 3,10 euro za osobę dorosłą. Nie był to na pewno najlepszy ogród, jaki widzieliśmy w życiu, ale jeśli macie czas to wart tej ceny.

Naszym zdaniem ogród znacznie fajniejszy niż Jardim Botanico de Lisboa (który też jest droższy, bo kosztuje 4,00 euro) i zdecydowanie bardziej przypomina miejski park.

Muzeum Azulejos

Jeśli chodząc po Portugalii zastanawiacie się “Co to za piękne płytki?”. To prawdopodobnie są to Azulejos. Zabieramy Was teraz do Muzeum tego typowo portugalskiego produktu. W Muzeum okazuje się, że Azulejos to nie tylko bardzo klasyczne wzory (nawet 500 letnie), ale również te nowsze, które zaskakują i można mieć o nich różne zdanie, nam się bardzo podobały. Sale ułożone są epokami, na wejściu dostaniecie mapkę ze wszystkimi miejscami wartymi zobaczenia.

Ciekawostki o Azulejos:

  1. W trakcie wizyty zauważyliśmy, jak duża jest rola Azulejos w pokazywaniu zdarzeń np. politycznych czy społecznych z życia.
  2. Dlaczego płytki są niebiesko-białe? Jest to inspirowane chińską porcelaną, która występowała właśnie w takich barwach. Holendrzy byli pierwszymi, którzy zaczęli produkować płytki w tych barwach, spodobały się one na tyle Portugalczykom, że zaczęli je kupować i zdobić fasady budynków.
  3. Pierwsze kafelki jednak przybyły do Portugalii z Hiszpanii za sprawą Manuela I, w 1498 roku.
  4. Popularność kafli wzrosła po trzęsieniu ziemi (1755 rok) było to jedno z tańszych tworzyw, estetycznych oraz nieprzepuszczalnych wilgoci.

Wejście do Muzeum kosztuje 5 euro. Mały tip, obok Muzeum jest Lidl, więc jeśli chcecie zrobić większe zakupy to dobre miejsce.

Klasztor Karmelitów w Lizbonie

Nie wiem czemu zawsze w mojej głowie to miejsce równało się Klasztorowi Hieronimitów. Jednak są to miejsca położone w zupełnie innych częściach miasta Bairro Alto i Belem. Klasztor Karmelitów a właściwie to, co z niego zostało ma nieprzeciętny klimat, ostały się same mury. Może to trochę wyglądać jak po jakimś bombardowaniu, ale nie mylicie się to również sprawa trzęsienia ziemi. Były próby odbudowania kościoła, ale nieskuteczne.

Obecnie w tym miejscu znajduje się Muzeum Archeologiczne do Carmo. Wejście kosztuje 5 euro. Pomiędzy majem, a lipcem na dziedzińcu muzeum odbywają się pokazy światło i dźwięk. Ci, którzy w nich uczestniczyli byli zachwyceni.

Klasztor Hieronimitów

Czyli miejsce najczęściej przeze mnie mylone. Klasztor niestety zwiedza się z ogromnym tłumem turystów. Miejscem, które przyciąga najwięcej osób jest dziedziniec, jest to doskonały spot na zdjęcia. Sam klasztor wybudowano ponad 500 lat temu – są dwie teorie na jego powstanie, jedna, taka, że było to podziękowanie za wyprawy Vasco do Gamy, druga, że to Panteon ówczesnego Króla Manuela I. Portugalczycy w XV i XVI wieku dorobili się na handlu, co widać mocno po tym miejscu. Klasztor jest miejscem spoczynku wielu znanych Portugalczyków, królów, Vasco da Gamy, Luisa de Camoesa.

Koszt wejścia to 10 euro. Przemiłe było to, że Pan ochroniarz wyłapał to, że jesteśmy rodziną z małym Bobem i nie musieliśmy stać w kolejce.

Muzeum Pieniądza

Nie było go w naszym pierwotnym planie zwiedzania, chociaż koło Muzeum przechodziliśmy prawie codziennie przez ponad 2 tygodnie. Jednak pewnego dnia pogoda była zdecydowanie dopasowana do zwiedzania lizbońskich atrakcji pod dachem. Muzeum Pieniądza jest bardzo interaktywne można się tutaj dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, związanych z podstawami ekonomii czy ile kasy zostawili turyści w Portugalii we wcześniejszych latach. Można też podejmować decyzje finansowe w grze. Atrakcja max. na 45 minut, co ważne – darmowa. Wystawa jest po angielsku tak że nie bójcie się, że nie znacie portugalskiego.

Muzeum Bacalhau – Centro Interpretativo da História do Bacalhau

Jeśli nigdy nie byliście w Portugalii to na pewno po powrocie do Polski będziecie pamiętać zapach suszonego dorsza, który jest dostępny w prawie każdym sklepie spożywczym. Zawsze nas zastanawiała ta potrawa, nie jesteśmy jakimiś wielkimi fanami, ale szanujemy i przy każdej wizycie chociaż raz zjemy – Bacalhau. Chodząc po Placa do Comercio zauważyliśmy Muzeum tego narodowego dania. Stwierdziliśmy, że musimy poznać jego historię. Muzeum jest fajne, interaktywne, można naprawdę dowiedzieć się chyba wszystkiego o Bacalhau.

Jak ktoś by chciał to może zakończyć zwiedzanie w restauracji. Samo zwiedzanie to koszt 4 euro – więcej byśmy nie zapłacili 😉

Zamek – Świętego Jerzego

Zbudowany przez Maurów w XII wieku zamek góruje nad miastem. I z daleka sprawia wrażenie naprawdę okazałego. Mam wrażenie, że kiedyś naprawdę mógł być ciężki do zdobycia. Jeśli jesteś fanem Zamków to na pewno warto wdrapać się do Jerzego, tym bardziej że wiąże się to ze spacerem po malowniczej Alfamie. My jakimiś wielkimi fanami zamków nie jesteśmy, więc jeśli mielibyśmy wyrzucić coś z planu zwiedzania to pewnie tutaj postawilibyśmy krzyżyk. Chociaż widok z zamku jest naprawdę ładny.

Wejście kosztuje 10 euro.

Teren Expo w Lizbonie

Zabieramy Was do dzielnicy Oriente, która tak bardzo różni się od opisywanych wcześniej – Alfamy i Bairro Alto. W dużym stopniu zmieniła się poprzez Expo zorganizowane w Lizbonie w 1998 roku. Obecnie największym atrakcjami są tutaj:

  • Oceanarium – powstało głównie ze względu na motyw expo “Oceany dziedzictwem dla przyszłości”. Znajdziecie w nim masę różnych gatunków, które żyją we wszystkich Oceanach Świata. Wejście: 19 euro. Wiele osób piszę, że to jedno z lepszych Oceanariów w Europie.
  • Kolejka – gondola – przejechaliśmy się nią tylko dlatego, że padało i szukaliśmy dachu nad głową, raczej nie porywa.

Estadio da Luz

Przyzwyczajeni do poziomu piłkarskiego w naszym kraju często przy okazji tripów staraliśmy się zobaczyć piłkę na wyższym poziomie i chodziliśmy na fajne mecze. W Lizbonie jest do tego wspaniała okazja dlatego, że oba tamtejsze kluby grają naprawdę dobrze w piłkę i goszczą najbardziej znane marki piłkarskie praktycznie przez cały sezon.

Kulinaria Lizbony – gdzie zjeść?

W tej ostatniej sekcji zapraszamy do barów / restauracji / knajpeczek. Lizbona jest super miejscem na podróżne kulinarne. Pomarańczowym kolorem na mapce zaznaczyliśmy miejsca, w których my jedliśmy. Na żółto to rekomendacje naszych obserwujących na Instagramie, niestety nieprzetestowane przez nas. Przepraszamy, że tak mało fotek, ale przeważnie za szybko rzucamy się na jedzenie.

Paco Real – najlepsze ciastka w mieście

Zaczynamy bardzo lokalnie, chociaż miejsce położone w Centrum. Trafiliśmy tutaj w bardzo prosty sposób, przechodziliśmy obok i Bober zobaczyła ciastka na witrynie. Nazywają się Rocha i są naprawdę smakowite, potem każdego kolejnego dnia odwiedzaliśmy to miejsce. Inne ciastko, które kiedyś wzięliśmy do spróbowania nie było aż tak dobre.

Le Petit Cafe

Miejsce położone mocno przy turystycznym szlaku. Zwykle w takich nie jemy, ale przy jednej z wcześniejszych wizyt skusiła nas cena lunchu, wtedy chyba było 9 euro, obecnie jest 14 euro, ale dostajecie w tym naprawdę rzeczy warte tych pieniędzy. Ja osobiście uwielbiam Sea-Bass przygotowanego w tym miejscu. Jedynie zastrzeżenia, to do obsługi, że czasami jest strasznie wolna.

PZA Pizza na kawałki

Jeśli lubicie Pizzkę w stylu rzymskim to będziecie zadowoleni, naprawdę smacznie. Miejsce położone przy największych imprezowniach w Lizbonie, także można zjeść tutaj do późna.

TimeOut Market – lizbońskie Koszyki

Położone zaraz przy Mercado de Ribeira jednym z popularniejszych targów w mieście. Trochę takie warszawskie Koszyki w znacznie większej skali. Na pewno każdy znajdziecie tutaj jakąś kuchnię dla siebie. My akurat przy ostatniej wizycie niczego tutaj nie testowaliśmy, więc ciężko nam polecić jakiś konkret.

Schodki nad Tagiem

Miejsce nazwane tak roboczo 😉 jeśli chcielibyście sobie usiąść nad brzegiem rzeki z drineczkiem kupionym w sklepie to całkiem dobra lokalizacja. Nie jest tak tłoczno, jak w Warszawie w sezonie, chyba Portugalczycy wybierają jednak lokale, ale nie będzie tutaj też sami 😉

Pasteis de Belem

Czyli klasyk Lizbony czy jechalibyśmy tutaj specjalnie po Pasteis de Belem (nata)? Nie. Ale jest duża szansa, że będziecie w okolicy wtedy warto zajrzeć po jednej z najsławniejszych Pasteli w mieście. Są naprawdę mege dobre 🙂

Restuaracja D’Bacalhau

Restauracja specjalizująca się w narodowym daniu Portugalii, które może być przyrządzone na 365 sposobów. W trakcie naszego wcześniejszego pobytu nie mogliśmy długo znaleźć miejsca na Bacalhau, ale że akurat byliśmy w okolicy to postanowiliśmy zajrzeć. Wzięliśmy najbardziej klasyczne i było naprawdę bardzo smaczne. Polecamy, jeśli będziecie w okolicy.

Lizbona – podsumowanie

Jeśli powyższy wpis pomógł Ci zaplanować wywczas, a nie masz zarezerwowanego noclegu bylibyśmy wdzięczni za zarezerwowanie przez ten link – dla Ciebie cena się nie zmienia, a dla nas to mała gratyfikacja za te kilkanaście godzin, które poświęciliśmy na tworzenie treści.

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.