Zwiedzanie Dubaju – najlepsze atrakcje

Zastanawiacie się, co warto zobaczyć w Dubaju? Dobrze trafiliście. Kilka lat temu, jeśli ktoś powiedziałby, że będziemy w tym mieście 2 razy w ciągu 2 lat, nie uwierzyłbym. Los jednak zadecydował, że spędziliśmy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w sumie 10 dni. Przez ten czas poznaliśmy Dubaj i zobaczyliśmy jego najciekawsze atrakcje. Miejsca bardziej popularne i te, do których dużo turystów nie dociera.

Jeśli i Wy zastanawiacie się nad wakacjami w Dubaju, mamy dla Was świetną informacje. We wrześniu 2021 r. LOT po raz pierwszy zainauguruje połączenie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Samoloty będą startowały z Lotniska Chopina trzy razy w tygodniu, by wylądować w największym porcie lotniczym w Dubaju – Dubai International Airport (DXB). Bezpośredni rejs potrwa ok. 6 godzin. Bilety są już dostępne na stronie lot.com

Tutaj sprawdzicie ceny lotów z Polski do Dubaju >>

W odkrywaniu tego najszybciej rozwijającego się miasta na świecie pomagała nam Karolina – @Góralkanawalizkach. Mieszka w Dubaju, ma ogromną wiedzę na temat atrakcji, kultury oraz tego, gdzie warto pójść, a co można sobie odpuścić (gdy np. nie macie wystarczająco czasu). Karolina z pewnością pomoże Wam w zwiedzaniu miasta i Emiratów.

Poniżej załączamy mapkę, na której możecie zobaczyć, jak są rozmieszczone poszczególne atrakcje w mieście. Zawiera ona również 4 miejsca, które wiemy, że warto zobaczyć w ZEA (zaznaczone za zielono), ale sami nie zdążyliśmy ich zobaczyć.

Historia Dubaju

Prawdopodobnie, życie na tych terenach sięga 3000 r. p.n.e., kiedy to pierwsi pasterze zamieszkali tereny nad wyschniętym bagnem. Kilkaset lat później założono tutaj plantacje palm daktylowych (daktyle to do dziś naturalny klejnot miasta, spróbujcie koniecznie). Następnie około 500 r. p.n.e. Dubaj zaczął pełnić funkcję ważnego miasta na szlaku handlowym pomiędzy Omanem a Irakiem.

Od VIII do XIII w. nastąpił szybki rozwój żeglugi, co spowodowało, że Dubaj stał się ważnym punktem na handlowej mapie świata. Swoją niezależność stracił w 1793 roku wskutek przejęcia władzy przez plemię Bani Yas, które osiedliło się w Abu Dhabi. Niezależność udało się odzyskać w 1833 r. Maktoum Bin Butti z plemienia Bani Yas (tego, które napadło na teren Dubaju) ogłosił niezależność od Abu Dhabi właśnie na terenach dzisiejszego Dubaju. Ciekawe jest to, że potomkowie dynastii do dzisiaj sprawują władzę w emiracie Dubaju.

Od 1892 r. Dubaj był pod protekcją Wielkiej Brytanii, od której wraz z 6 innymi emiratami uzyskał niepodległość 2 grudnia 1971 r. Także ZEA, jako państwo, jest stosunkowo młodym krajem, jednak dynamicznie rozwijającym się. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcie z końca lat 70./początku 80. To niesamowite, jak bardzo zmieniło się to pustynne miasto w ciągu ostatnich 40 lat.

CIEKAWOSTKA: Wiecie jakie warunki trzeba spełnić, aby mieć formalny tytuł Szejka? Wystarczy, że posiadasz ziemię na której jest ropa.

Dubaj – kiedy jechać?

Chcielibyśmy wyjść od tego pytania, zanim zaczniecie się zastanawiać, które atrakcje zobaczyć, a które odpuścić. Zwiedzanie Dubaju w trakcie naszego lata (lipiec-sierpień), kiedy jest 50°C na ulicach, a mieszkańcy chowają się głównie w klimatyzowanych centrach handlowych, nie ma do końca sensu.

Najlepszą porą na wyjazd jest okres od października do końca kwietnia. W tych miesiącach jest naprawdę przyjemnie. W najzimniejszym grudniu mieliśmy temperatury około 26°C w dzień i 18°C w nocy. W trakcie wizyty w marcu było kilka stopni cieplej. Ważna informacja: wiele atrakcji (jak np. magiczny ogród czy Global Village) jest zamknięte w miesiącach letnich. Jeszcze jedna informacja: przeważnie na przełomie stycznia i lutego zdarzają się silne wiatry, które zawiewają do miasta piasek znad pustyni.

„NAJwiększe” Atrakcje Dubaju

Zwiedzając to najbardziej zaludnione miasto w Emiratach Arabskich, będziecie mieli wrażenie, że wszystko jest tutaj największe. Z kolei po powrocie do Polski sytuacja się odwróci i będzie Wam się wydawało, że wszystko, co na co dzień oglądacie, jest niewielkie w porównaniu z Dubajem.

W trakcie zwiedzania miasta na większości atrakcji znajdziecie informację, w jakich dziedzinach pobiły rekord Guinnessa. Praktycznie każda atrakcja czymś się musi wyróżniać. Jeśli coś nie jest największym centrum handlowym świata, to przynajmniej jest w nim stok narciarski. Trochę się tu nabijamy, ale Dubaj zdecydowanie warto zobaczyć! Nie bez ironii nazywany jest miastem rekordów.

Burj Khalifa nocą

Burj Khalifa

A jak zaczynamy, to od największego kalibru – wieży, która chyba jeszcze bardziej rzuca się w oczy niż PKiN w Warszawie. Burj Khalifa, której czubek sięga 828 metrów, to pierwszy budynek, który zobaczycie, lądując samolotem. Proces jego budowy był stosunkowo szybki – prace trwały 5 lat. W jej trakcie dubajski pocisk pobił kilka rekordów – został najwyższym wieżowcem na świecie, odbierając ten tytuł tajwańskiemu Tajpej 101, który ma 509 metrów wysokości. Dodatkowo został najwyższą wolnostojącą budowlą, detronizując kanadyjskie CN Tower (553 metry).

A co w ogóle znajduje się w najwyższym budynku świata?

  • Hotel Armaniego od poziomu 0 do poziomu 16 piętra oraz na piętrach 38-39,
  • Mieszkania, które dzielą hotelzajmują od 19 do 37 piętra i od 44 do 108 piętra,
  • Biura od poziomu 111 do 154 z przerwami na restauracje czy punkty obserwacyjne.
Burj Khalifa - widok z 124 piętra
Burj Khalifa taras widokowy

Co widać z Burj Khalifa i ile kosztuje wjazd na taras widokowy?

Warto podkreślić, że na górę wjeżdża się jedną z najszybszych wind na świecie (chyba nikogo to nie dziwi?), która momentami jedzie 10 m/s (36 km/h), a wjazd na 124 piętro zajmuje 60 sekund. Niestety są tylko 2 windy dla turystów, które zabierają maksymalnie około 8-10 osób na pokład, więc dotarcie na szczyt trochę zajmuje.

Nam udało się dotrzeć na punkt obserwacyjny na 124 piętrze. To najwyżej położony punkt w budynku, na jakim byliśmy – znajduje się na wysokości ponad 450 metrów. Jest tutaj taras na otwartym powietrzu, z którego widać całe miasto. W związku z tym, że teren jest płaski, nic nie przesłoni Wam widoku. Budynki, które z ziemi wydają się bardzo wysokie, teraz możecie obserwować z góry. Wszystko z tej wysokości wygląda na mikroskopijne. Nawet kilkupasmowe ulice nie robią już wrażenia…

Możecie stąd podziwiać miasto również zza szyby w zamkniętej części, napić się kawy na wysokościach (Americano za 16 zł brzmi jak cena w Starbucksie w polskim mieście), czy kupić pamiątki.

Można też wjechać na 148. piętro. Niezwykła jest świadomość, że nie ma drugiego tak wysokiego budynku. Taras widokowy znajduje się na wysokości 550 metrów! Koszt wjazdu na wyższe piętra jest dodatkowo płatny, dlatego my poprzestaliśmy na 124. piętrze. Na wyższe kondygnacje dociera mniej śmiertelników, więc na pewno możecie liczyć na bardziej prestiżowe zwiedzanie.

Ceny biletów Burj Khalifa:

Warto podkreślić, że ceny mogą się różnić w zależności od pory wizyty.

  • Na poziom 124 i 125 – 129 AED (od 129 zł)
  • Na poziom 148, 125 i 124 – 359 AED (od 359 zł)

Ciekawostki Burj Kahlifa

Dziękujemy Karolinie, która zwiedzała Burj Kahlifa z przewodnikiem, możemy Wam o nim opowiedzieć trochę więcej:

  1. Ceny najtańszych mieszkań w Burj Khalifa to ok. 5000 zł/m 2 (patrząc na obecny rynek nieruchomości w Polsce wygląda to jak promocja).
  2. Umycie 24 000 okien przez zespół liczący 36 osób zajmuje 3 miesiące.
  3. Koszt 3-minutowej reklamy na budynku to ok. 250 000 USD.

Dubai Mall – pokaz fontann

Zjeżdżamy z wysokości i przenosimy się do największego centrum handlowego na świecie. Uwaga z niego wchodzi się na Burj Khalifę (w okolicy food court). My nie jesteśmy fanami takich malli, więc miejsca Wam specjalnie nie rekomendujemy.

W centrum czeka na Was gigantyczne oceanarium, które przyciąga wielu turystów.

Natomiast przed samym centrum handlowym możecie oglądać pokazy fontann. Oczywiście jest tutaj kolejny rekord – największy na świecie system choreograficzny fontann.

Pokazy odbywają się codziennie od 18:00 do 23:00 (co 30 minut).

Jest to atrakcja, którą możecie oglądać za darmo. W internecie znajdziecie bilety za 45 AED za miejsce siedzące. Nie wiemy, skąd dokładnie wtedy oglądacie fontanny, ale nam osobiście byłoby szkoda wydawać kasę tylko po to, żeby usiąść w lepszym punkcie.

Naszym zdaniem zdecydowanie warto zobaczyć to widowisko.

Dubai Harbor Creek

Dubai Harbor Creek
Dubai Harbor Creek - widok na Dubaj

Przede wszystkim jest tutaj najlepszy widok na zachód słońca. Widać, że wszystko jest nowe i nadal się rozwija. Na razie jest to deptak, z dużą liczbą atrakcji dla dzieci. Znajdziemy tu sporo miejsc, żeby sobie usiąść, popodziwiać panoramę miasta, czy zrobić super zdjęcie na Instagrama. To nasz TOP5 Dubaju pod względem widoków. Mocno polecamy, tym bardziej, że ta atrakcja nic nie kosztuje.

W okolicy stoją już nowe apartamentowce, z których widok na miasto zapewne rozwala system. W okolicy ma powstać Dubai Creek Tower, której planowana wysokość to 1300 metrów. Ta wieża jest budowana chyba głównie po to, żeby przebić saudyjskie Jeddah Tower (1008 metrów wysokości), która miała odebrać tytuły Burj Khalifie.

Okazji, aby zobaczyć Burj Khalifa, pokaz fontann, czy Dubai Harbor Creek będzie w tym roku wyjątkowo dużo. Pierwszy samolot łączący stolicę Polski z największym miastem ZEA odlatuje już od września 2021. Rejsy będą realizowane w każdy wtorek, czwartek i niedzielę.

Aktualny rozkład lotów na trasie Warszawa – Dubaj >>

Flamingi – w środku miasta – Ras Al Khor Wildlife Sanctuary

Dubaj jest miastem, które sukcesywnie się rozrasta, ale istnieją w nim jeszcze tereny niezabudowane i bardziej naturalne. Właśnie na jednym z takich miejsc egzystują sobie flamingi. Miejsce jest odgrodzone od ludzi. Zwiedzający są wpuszczani w bardzo małych grupkach tak, żeby nie przeszkadzać ptakom. A flamingów jest tutaj cała masa!

Miejsce można odwiedzać od 7:30 do 17:30 (od października do marca) i od 6:00 do 18:00 (od kwietnia do września). Warto, żeby podkreślić, że jest to darmowa atrakcja w Dubaju.

My zjawiliśmy się o 17:00, a do wejścia była kolejka. Zanim udało nam się dotrzeć do budki obserwacyjnej (około 17:20), to flamingi jak z zegarkiem w ręku zaczęły odlatywać na zamknięcie. Także radzimy być wcześniej.

Dubai Frame

Największa ramka na zdjęcia na świecie. Ma 150 metrów wysokości i 93 metry długości. Jest stosunkowo nową atrakcją, została otwarta w 2018 roku. Mówi się o tym, że ramka została stworzona po to, żeby łączyć Stary Dubaj z Nowym Dubajem.

Wchodząc do budynku, przechodzicie przez wystawę pokazującą, jak wyglądał Stary Dubaj, jak miasto zmieniało się na przestrzeni lat. Następnie wjeżdża się na samą górę, na której jest trochę interaktywnych wystaw i możecie chodzić po szklanej podłodze. Taka atrakcja może nieco podnieść adrenalinę.

Oprócz tego rozciąga się tu piękny widok na Dubaj. Ten, w którym Burj Khalifa dominuje nad miastem. Po zjechaniu na poziom parteru przejdziecie przez wystawę pokazującą, jak ma wyglądać miasto przyszłości. Z jednej strony jest to interesujące, z drugiej przerażające. Można się poczuć jak na planie bajki Jetsonowie.

HINT: Wejście z boarding Emirates za darmo. Jeśli go nie macie, to koszt dla jednej wynosi około 50 zł.

Ciekawostki Dubai Frame:

  1. Budynek ma 48 pięter. Dotarcie windą na szczyt zajmuje 75 sekund (trzy razy niżej w Burj Khalifie, a czas przejazdu o 1/4 dłuższy).
  2. Do wybudowania budynku zostało zużytych 2000 ton stali.
  3. Powierzchnia Dubai Frame wynosi 7145 m 2 .
  4. Budynek został zainspirowany przez logo Expo 2020, które odbędzie się w Dubaju w 2021 roku. My nie widzimy zbyt dużego podobieństwa.

Stary Dubaj – dzielnica Al Fahidi

Przenosimy się teraz do najstarszej dzielnicy w mieście. Najlepiej przepłynąć się w tym rejonie łódką za 1 dirhama. Dzięki temu poczujecie unikalny klimat, jakbyście znaleźli się w zupełnie innym mieście. Po obu stronach Dubai Creek są tereny, które przypominają marokański albo turecki bazar. Kiedy spacerowaliśmy po targu z tekstyliami, dosyć szybko zaczęli krzyczeć za Bobrem: „Shakira”. Oczywiście zdarzało się też: „speszjal prajs for ju maj frend”. Generalnie sprzedawcy są trochę nachalni, ale dla kogoś, kto przeżył już podobne bazary, ten pod względem nachalności nie będzie niczym wyjątkowym.

Podobnie jest z cenami. Możecie spokojnie proponować 50% tego, co Wam powiedzą na początku, by finalnie wynegocjować 30% zniżki. Mistrzowie wykręcą tutaj jeszcze lepsze wyniki. Wszystko jest też mocno zależne od sprzedawcy i od tego, na ile Wam zależy na produkcie. My kupiliśmy 4 miseczki do domu za naprawdę fajne pieniądze.

Chodziliśmypo dzielnicy – Al Fahidi, która jest najczystszą arabską dzielnicą, jaką widzieliśmy w życiu. Praktycznie nie ma tutaj ludzi. Jest za to masa klimatycznych budynków. Nasze pierwsze skojarzenie było takie, że znaleźliśmy się na planie Gry o Tron. Stary Dubaj jest postrzegany głównie jako miejsce, w którym znajduje się Spicy Market (przyprawy) i Targ Złota. My względnie szybko stamtąd uciekliśmy, także pewnie jeszcze kiedyś wrócimy, aby odkryć tajemnice tej części miasta.

Al Shindagha Museum

Al Shindagha odkryliśmy już w samolocie do Polski. Odnotowaliśmy je w pamięci, jako miejsce do zobaczenia w trakcie kolejnej wizyty, najlepiej przy okazji zwiedzania okolic Al Fahidi. To interaktywne muzeum, które pozwala zdecydowanie lepiej poznać historię Emiratów. Polecana wystawa to „Narodziny Miasta”. Jeśli ktoś z Was był, to będziemy bardzo wdzięczni za opinie. Muzeum wygląda super na zdjęciach, a wejście kosztuje około 35 zł.

Waterfront Market – lokalny targ

Miejsce zdecydowanie w bardziej lokalnym klimacie, a więc w stylu, jaki lubimy najbardziej. Takie, gdzie można dosłownie „poczuć” lokalny koloryt. Na terenie znajduje się targ rybny, targ owocowo-warzywny, targ z wyposażeniem domu oraz targ z przyprawami i z mięsem. Ostatniego nie widzieliśmy, a ten z przyprawami nie zrobił na nas wielkiego wrażenia.

Targ owocowo-warzywny i rybny bardzo nam się podobały. Wybór był ogromny, a ceny większości produktów niższe niż w Polsce. Przy targu rybnym dodatkowo znajduje się punkt, w którym mogą obrobić Wam rybę. Jest to naprawdę genialna rzecz.

My kupiliśmy 3 kg tuńczyka, zanieśliśmy go i po kilku minutach dostaliśmy piękne filety (2,25 zł za kg). Jeśli nie mielibyście możliwości zgrillowania ich w hotelu, na zewnątrz znajdziecie knajpy, w których je dla Was usmażą. Nie wiemy, ile to kosztuje, ale jest to fajna opcja, żeby zjeść świeżą rybkę z widokiem na morze.

Nie lubicie ryb? Koniecznie odwiedźcie sąsiadującą halę z owocami, warzywami i dobrem narodowym – daktylami! To właśnie tu znajdziecie przeróżne zioła, sałaty, owoce i warzywa – można targować się, by zbić trochę cenę lub wypróbować towaru przed zakupem. Ceny są znacznie lepsze niż w marketach, a wybór ogromny. My kupiliśmy siatkę daktyli i mango, które smakowało prawie tak dobrze jak to, które jedliśmy na Filipinach. Rada: nie czekajcie zbyt długo z jedzeniem. W ciepłym Dubaju świeże jedzonko szybko się psuje, a  szkoda by się miało zmarnować 🙂. PS. Bober poleca soczki z granatów – są zdrowe, pyszne i w tej części świata smakują najlepiej.

Alserkal Avenue – sztuka nowoczesna

Podczas naszych wycieczek zawsze staramy się znaleźć jakiś element sztuki nowoczesnej, a Alserkal Avenue to chyba największa artystyczna dzielnica, w jakiej kiedykolwiek byłem. Zobaczymy tu gąszcz wysokich hangarów, na których parterach znajdują się przeróżne wystawy. Jak w przypadku tego typu dzieł, podpisy pod pracami są czasem bardzo przydatne w interpretacji 😉

Jeśli lubicie sztukę nowoczesną to jest miejsce, które powinniście odwiedzić. Wstęp na wystawę jest darmowy.

Miracle Garden – ogród cudów

Już przed wejściem do ogrodu widać skąd nazwa „Miracle”. Niektóre instalacje kwiatowe są tak wielkie, że wystają znad ogrodzenia. Ostatni raz oglądaliśmy Arboretum w trakcie naszego weekendu w Wielkopolsce.

Jednak to w Dubaju ma zdecydowanie inną formę. Jest przede wszystkim zrobione tak, żeby było widać jego ogrom. Polskie ogrody skupiają się na przedstawieniu i merytorycznym opisie różnorodnych gatunków roślin. W Dubaju chodzi przede wszystkim o to, żeby kwiaty tworzyły niesamowite konstrukcje. Znajdziecie tutaj np. samolot, oczywiście obrandowany liniami emirates.

Przyznaje się, że zdjęcie tego samolotu skłoniło nas do wizyty w tym miejscu. Kwiatowa rzeźba trafiła do księgi rekordów Guinnessa jako największa konstrukcja z kwiatów. Składa się na nią 100 000 roślin, a budowało ją około 200 osób przez pół roku!     

Znajdziecie tutaj również wiele innych równie ciekawych konstrukcji, jak chociażby postacie ze znanych bajek Disneya, czy pasaż z kwiatowych serc.

Jeśli chodzi o liczby, to ogród ma powierzchnie 72 000 m2. Znajduje się tu według oficjalnej strony 150 milionów roślin. Jest to stosunkowo nowa atrakcja (działa od 2013 roku), która – patrząc po rosnącej liczbie kwiatów – systematycznie jest rozbudowywana.

Wejście do ogrodu kosztuje ok. 50 zł. Wydaje się, że to całkiem sporo, jednak należy pamiętać, jak dużo musi kosztować utrzymanie takiego ogrodu w suchym klimacie. 

Ogród jest otwarty tylko w miesiącach listopad-maj.

Global Village

To chyba jedno z najbardziej zakręconych miejsc, jakie odwiedziliśmy w Dubaju. Tylko przez pół roku działalności przyciągnęło aż 7 milionów odwiedzających

W dużym skrócie to 27 pawilonów, które reprezentują około 70 krajów. Możecie tutaj poczuć się jak na lokalnych bazarach w różnych zakątkach świata. Idziecie sobie np. do pawilonu Indii i znajdujecie przyprawy, ciuchy i wszystko, co tylko sobie wymyślicie. Odwiedzenie każdego z pawilonów może być sporym wyzwaniem. W tych, do których weszliśmy, czasem czuć było „chińszczyznę”.

Sama konstrukcje Global Village jest dosyć ciekawa, ponieważ przed każdym pawilonem stoi kilkunastometrowa brama. Zaraz za nią ustawione są budki jak na bazarze. Wszystko jest ułożone na planie dużego owalu, po którego środku znajdują się fontanny lub duża scena, na której codziennie występuje ktoś inny.

Oprócz tego znajdziecie tutaj dużo jedzenia. My wybraliśmy się na pływający market, na którym dominowała kuchnia azjatycka. Naszym zdaniem jest to miejsce warte zobaczenia, bo o niczym takim (na taką skalę) wcześniej nie słyszeliśmy. Może byśmy tu wrócili, będąc w Dubaju, jednak na pewno nie znalazło się to w naszym TOP5. Jak dla nas jest tu trochę za dużo hałasu, ludzi i dziwnych produktów.

Global Village jest otwarte od października do kwietnia, a wejście kosztuje około 15 zł. Fajny sposób na zagospodarowanie wieczoru. Godziny otwarcia to: 16:00-00:00 w piątki oraz 16:00-01:00 w soboty.

Emirates Mall – stok w centrum handlowym

Centrum handlowe wielkości 220 000 m2, czyli około 5-krotnie mniejsze od Dubai Mall (1 124 000 m2) i dokładnie dwa razy większe od warszawskiej Arkadii. Przez osoby mieszkające w Dubaju doceniane, bo jest do ogarnięcia dla przeciętnego mieszkańca.

Jednak dla turysty najciekawsze będzie to, że znajduje się tutaj strefa zimowa, w której utrzymuje się temperatura -20C. Będziecie mogli zjechać na jabłuszku/oponie, pobawić się w snowparku, czy pojeździć na nartach. Postawiony jest tutaj nawet 4-osobowy wyciąg krzesełkowy. My popatrzyliśmy na tę atrakcję jedynie przez szybę w centrum handlowym. Stwierdziliśmy, że stok jest krótszy niż warszawska Górka Szczęśliwicka i że mamy w Polsce setki stoków, które są lepsze, więc nie było sensu testować. Jak się później okazało, najdłuższa trasa ma 400 metrów. Ceny również nie były zachęcające – wahają się od około 30 zł za podstawowe atrakcje do 300 zł. Pakiet jeżdżenia na nartach przez 2h kosztował ok. 200 zł. Jednak uważam, że fajnie takie miejsce zobaczyć, traktując je jako pewnego rodzaju zjawisko.

Plaże i nadmorskie pasaże w Dubaju

Uwielbiamy miasta leżące nad wodą. W ten sposób nawet w sporym mieście można poczuć morską bryzę, która nieodzownie kojarzy się z wakacjami. Linia brzegowa Dubaju jest stosunkowo długa i na pewno znajdziecie tutaj jeszcze więcej tego typu miejsc. My jednak nie przyjeżdżaliśmy do Dubaju z zamiarem plażowania 😉

The point – najwyższa fontanna świata

Zapraszamy Was na palmę, czyli sztucznie usypane wyspy zaraz przy dubajskim nabrzeżu. Zapewniamy, że będąc na palmie, nie zorientujecie się, że jesteście w takim miejscu (chyba że włączycie nawigacje). 

To nadmorski pasaż z ponad 80 restauracjami, który swoją popularność zawdzięcza głównie pokazom fontann – największych na świecie. Platformy pod fontannami mają powierzchnię 14 000 m2. Potrafią wyrzucić wodę na 105 metrów w górę i znajduje się na nich 3 000 LED-ów.

Pokazy są bezpłatne i odbywają się od 18:00 do 22:30 (w tygodniu) albo do 00:00 (w weekendy) w odstępach co 30 minut. Jeden pokaz trwa około 5 minut. Jednak musicie brać pod uwagę okoliczności pogodowe. W dniu, w którym byliśmy, zbyt mocno wiało i pokazy zostały odwołane.

La Mer – nadmorska dzielnica

Miejsce przez lokalny punkt informacyjny nazwane ,,najlepszą dzielnicą nadmorską w Dubaju”. Bardzo fajny pasaż, który podobno rośnie z każdym miesiącem.

Jest to miejsce, w którym spokojnie można by było spędzić cały dzień. Mignęła nam gdzieś informacja, że znajduje się tutaj ponad 80 restauracji. Oprócz tego park wodny i masa ciekawych graffiti. Cała zabudowa architektoniczna La Mer jest bardzo ciekawa i spójna. Może się kojarzyć z planem filmowym. Niektóre elementy wyglądają trochę sztucznie np. tory kolejowe / tramwajowe, po których nigdy nie przejechał żaden transport szynowy.

Jednak naszym zdaniem jest to miejsce, które zdecydowanie warto zobaczyć. Trochę rzeczy dzieje się tutaj sezonowo. W okresie okołoświątecznym można zobaczyć np. choinki i wieczorne pokazy filmowe.

Marina

Dzielnica, która na pierwszy rzut oka wygląda raczej mało chilloutowo i wczasowo (głównie za sprawą wielkich budynków, które tutaj stoją). W zdecydowanej większości z nich znajdują się biura i apartamenty.

Docelowo w dzielnicy ma powstać 200 budynków, które będą wyższe niż 200 metrów. Port z kolei ma pomieścić około 700 jednostek. Te ambitne plany nie dziwią, patrząc na to, w jakim mieście się znajdujemy.

Na plaży było gęsto, więc czuliśmy, że to jedno z najpopularniejszych miejsc w całym Dubaju. Chociaż trzeba przyznać, że infrastrukturę ma całkiem dobrą. Nie spodobało nam się, że np. na plaży w środku miasta stał Pan z wielbłądem, na którym można było sobie zrobić zdjęcia na tle wysokich budynków.

Plaża koło Burj al Arab

Plaża leży zaraz koło jednego z najlepszych (7-gwiazdek) i najwyższych hoteli na świecie. Czym bliżej hotelu, tym więcej ludzi. Jest tutaj nadmorski deptak, po którym naszym zdaniem warto się przejść i poszukać bardziej ustronnego miejsca. Plaże mocno upodobali sobie surferzy (tak, można surfować w Dubaju – byliśmy w szoku). Jest tutaj infrastruktura w postaci przebieralni czy łazienek, jednak nie ma zbyt wielu barów i restauracji.

Wydarzenia kulturalne w Dubaju

Od naszego pobytu kilka lat temu w Barcelonie, kiedy odwiedziliśmy Pałac Muzyki Katalońskiej, stwierdziliśmy, że fajnie byłoby korzystać z atrakcji kulturalnych odwiedzanych przez nas miast.

Akurat w trakcie pobytu w Dubaju nie mieliśmy okazji skorzystać z wielu wydarzeń w tym stylu. Planowaliśmy pójść na show na lodzie, ale niestety bilety się szybko wyprzedały. Jeśli chcielibyście zobaczyć show gimnastyczne, to dużo osób rekomenduje La Perle. Podobno poprzez pandemię zwolniono wiele osób i show nie jest aż tak spektakularne, jednak przy następnej wizycie na pewno nie przegapimy tego widowiska. 

Jeśli szukacie kulturalnych atrakcji w Dubaju, takich jak koncerty, czy ciekawe wydarzenia sportowe, to zajrzyjcie na wydarzenia, które dzieją się na Coca-Cola Arena. W operze w Dubaju też są bardzo ciekawe eventy. Sprawdźcie, co się dzieje w trakcie Waszego pobytu.

Dubaj na kilka dni

Z każdą kolejną wizytą w Dubaju odkrywamy coś nowego! To w ogromnym stopniu zasługa naszego „lokalnego przewodnika” – Góralki na walizkach. Mamy wrażenie, że nie widzieliśmy jeszcze sporej liczby rzeczy, ale to akurat dobrze, bo będzie po co wracać 🙂. Patrząc na tempo powstawania miejsc w Dubaju obstawiam, że szejkowie do naszej kolejnej wizyty jeszcze czymś nas zaskoczą.

Powoli myślimy o kolejnej wizycie, szczególnie że już teraz można rezerwować bilety na bezpośredni lot z Warszawy. Taki rejs trwa zaledwie 6 godzin. My o Dubaju mamy bardzo dobrą opinię i zdecydowanie polecamy to miejsce na urlop 🙂

Tutaj sprawdzicie ceny biletów lotniczych do Dubaju >>

Wpis powstał przy współpracy z marką PLL LOT.