Maroko – atrakcje na 7 dni

Zaczynając planowanie wycieczki do Maroka, warto zastanowić się nad tym co wolicie zobaczyć. Czy ciągnie Was do wyjątkowych miast cesarskich, a może wolicie ruszyć w Góry Atlas na parodniowy trekkingi? W trakcie naszego tygodniowego pobytu niestety musieliśmy odpuścić Atlas, jednak znaleźliśmy trochę natury w Maroku. Do tego dołożyliśmy kilka kolorowych miast.

A we wpisie oprócz planu wycieczki po Maroku, znajdziecie też informacje praktyczne m.in o wynajęciu samochodu, zasadach panujących w Maroko oraz nasze tipy jak można zaoszczędzić na wyjeździe.

Zanim przejdziecie do weryfikacji naszego planu, zapraszamy na vloga, gdzie pokażemy i omówimy główne przystanki w Maroku. Jeśli filmiki to nie wasza bajka, zapraszamy na obszerny wpis z dużą liczbą zdjęć.

Maroko – tygodniowy plan zwiedzania

Poniżej przedstawiamy Wam nasz autorski plan zwiedzania Maroka. Z góry uprzedzamy, że jest intensywny, nawet bardzo i jest on do zrealizowania przy założeniu, że posiadacie wypożyczony samochód i od tego zaczniemy 🙂

Wypożyczenie samochodu w Maroko

My nasz samochód wypożyczaliśmy i oddawaliśmy na lotnisku w Marrakeszu. Koszt tygodniowego wypożyczenia wraz z pełnym ubezpieczeniem (kupowanym za pośrednictwem pośrednika) wyniósł około 700 zł. Jeśli zdecydowalibyście się na wynajem czegoś mniejszego, to można upolować coś jeszcze tańszego. UWAGA Na końcu wpisu opisujemy, jak możecie odzyskać jeszcze prawie 30 zł z takiej rezerwacji.

Jeździliśmy Peugeotem 308, który sprawdził się idealnie na krętych drogach, a do tego mało palił. Niestety wynajem samochodu wiązał się z dwoma elementami, z którymi w europejskich wypożyczalniach się nie spotkacie: trzeba było oddać umyty samochód, więc czekało nas poszukiwanie myjni. Kaucja o wartości około 7.000 zł :O ok, kaucje nie są niczym nadzwyczajnym, ale ta kwota to abstrakcja.

Żebyście nie tracić na przewalutowaniu, polecamy to robić przy pomocy karty revolut. Zerknijcie na wpis, wyróbcie revoluta i nie straćcie tysięcy marokańskich dirhamów na przewalutowaniach.

Wiele osób pyta się czy nie baliśmy się jeździć samochodem po Maroko? Pierwsze chwile po wjechaniu na ulice w Marakeszu były małym szokiem ale z czasem idzie się przyzwyczaić. Zdecydowanie trudniej jeździ się w miastach, bo jest duży ruch i mało miejsc parkingowych. W trasie nie mieliśmy żadnych problemów. Jeśli radzicie sobie z kierowaniem w dużym polskim mieście, to przy dużym skupieniu dacie radę w marokańskich miastach.

Uważajcie na prędkość, policja jest na każdym kroku. Potrafią być nawet schowani między balustradami dzielącymi przeciwległe pasy na autostradzie.

Plan zwiedzania Maroka – dzień po dniu

  • 1 dzień – przylot do Marrakeszu – wsiadamy do samochodu i od razu jedziemy na wodospad Ouzoud – tutaj też nocleg
  • 2 dzień – rano oglądanie wodospadów Ouzoud – i przejazd do Meknes z noclegiem w super riadzie. Dzień w którym najwięcej czasu spędziliśmy w aucie
  • 3 dzień – rano zwiedzanie Meknes – przejazd do farbiarni w Fezie – a następnie przejazd do Szafszawan (niebieskie miasto) – tutaj nocleg – niezbyt polecamy
  • 4 dzień – rano trekking po okolicznych górach – popołudnie – sesja foto na ulicach niebieskiego miasta – nocleg w tym samym miejscu
  • 5 dzień – przejazd do Rabatu – zwiedzanie Rabatunocleg w stolicy Maroka
  • 6 dzień – poranny przejazd do Casablancki – zwiedzanie meczetu Hassana II – przejazd do Marakeszu i tutaj też nocleg w ukrytym riadzie
  • 7 dzień – zwiedzanie Marrakeszu
  • 8 dzień – powrót do Polski

Teraz opiszemy Wam pokrótce poszczególne miejsca, żebyście wiedzieli czego można się spodziewać. Dłuższe wpisy o tych miejscach na pewno wyprodukujemy, ale doba jest za krótka :(, by zrobić to od razu. Trzeba być czujnym i śledzić @czasnawywczas

Najpiękniejsze wodospady w Maroko – Ouzoud

Nastawcie się na jakieś 2,5-3h jazdy samochodem z Marakeszu, ale warto, wodospady robią spore wrażenie 🙂 Polecamy przyjść na nie z samego rana, przed 9:00 nie było w ogóle turystów. Musicie się liczyć z tym, że o tej porze nie będą otwarte kawiarnie, także nici z porannego podziwiania wodospadu z kapuczajnem w ręku, chyba że macie swój podróżniczy Chemex 😛

Wodospady zwiedzicie całkowicie za darmo – jednak jest szansa, że dorwą Was lokalsi, którzy zaoferuję 3h wycieczkę dokoła wodospadu. Nam zejście po schodach na dół wodospadu i wdrapanie się z powrotem zajęło około 45 minut – 1h. Wniosek – nie trzeba robić koła! Dodamy tylko, że z naszego Riadu dzień wcześniej wyszliśmy pooglądać wodospad, dzięki temu złapaliśmy jeszcze inną perspektywę.

Meknes – pierwsze spotkanie z prawdziwym Marokiem

Meknes de facto było pierwszym miastem, w którym spaliśmy w Maroko i pierwszym miastem, w którym poczuliśmy afrykańsko-arabski klimat.

W Meknes polecamy wybrać się na Bazar, ale bądźcie bardzo ostrożni, bo wyjście z niego wcale nie jest takie łatwe. Plac Lehedim to miejsce, przez które warto przejść, można zatrzymać się przy sprzedawcy soku z granatami, bo trzymane małpy i strusie na łańcuchach to jakiś skandal. Będąc przy placu, warto popatrzeć za uważaną za najpiękniejszą bramę w Maroko – Bab Al Mansour.

Chcieliśmy zobaczyć jeszcze Mauzolem Mulaja Ismaila, jednak okazuje się, że co najmniej od 2016 roku jest zamknięte. Także trzymamy kciuki, żeby otworzyli na Waszą wizytę 🙂 W zamian za to poszliśmy do byłego więzienia (De Kara), w którym nie było nic – nawet tabliczki opisującej „atrakcję” (chociaż to akurat standard w całym Maroko) – koszt wejścia 60 MAD = 25 zł (jeszcze niedawno wejście było darmowe). Naszym zdaniem za dużo jak tylko za osłonę przed deszczem bez poznania szczegółów miejsca.

Udało nam się odwiedzić Muzułmańską Szkołę (Medresa Bou Inania) – koszt wejścia również 60 MAD – 25 zł. Znowu całkiem sporo, jak na to co można zobaczyć w środku, a są tutaj „cele” czyli byłe pokoje do nauki. Znajdziesz tu też typowo marokański, piękny dziedziniec i można wyjść na dach szkoły, z którego widać sporą część miasta oraz wielki meczet, który jest niedostępny dla niemuzułmanów.

Farbiarnia skór w Fezie – najgorszy zapach świata

Przyznajemy się, że na Fez nie mieliśmy do końca czasu w naszym planie. Wiele komentarzy na temat samego miasta nas nie porwało, ale postanowiliśmy zobaczyć największą atrakcję – czyli farbiarnię skór – Chouara Tanney. Jest to miejsce, które bardzo ładnie wychodzi na zdjęciach, jednak mało kto mówi o panującym smrodzie, który zostaje na ubraniach, przez kilka ładnych dni.

Teraz, jak przechodzę koło sklepu z galanterią skórzaną, to mam odruch wymiotny. Farbiarnie można oglądać podobno z jakiś sklepów / kawiarni. My chcieliśmy podejść trochę bliżej, co skutecznie wykorzystali pracownicy i wciągnęli nas w prywatny tour po farbiarni.

Jedno jest pewne, po farbiarni nie będziecie mogli chodzi samemu – bo wygląda to trochę jak zakład produkcyjny. Jest duża szansa, że ktoś was dorwie do oprowadzenia i zrobi Wam szczegółowy tour (my taki mieliśmy – po francusku, co z tego, że nie znamy francuskiego :D), łącznie z chodzeniem między basenami. Można zobaczyć jak ciężka i wymagająca jest to praca.

My za takie 30 minut oprowadzania zapłaciliśmy 100 MAD (ok 40 zł) za naszą dwójkę – dużo?Ciężko powiedzieć, bo praca w farbiarni jest dramatycznie ciężka, dodatkowo ten smród, sprawił, że nie żałowaliśmy ani dirhama. Tym gościom się to należy! Spotkaliśmy Polaków, którzy zapłacili 20 MAD od osoby za widok ze sklepu.

Chefchaouen – najbardziej instagramowe miasto świata

Miasto, którego nazwy wymówić się nie da, dlatego my korzystaliśmy z nazwy arabskiej Al-Ujun – łatwe i przyjemnie do wymówienia. Miasto naprawdę sprzyja pięknym zdjęciom, bo tutaj wszystko jest niebieskie. Zresztą sami popatrzcie.

Trekkinig w Maroko

Po tych miejskich przygodach znów zatęskniliśmy za naturą, więc udaliśmy się na trekking do: D’Akchour. Macie tutaj dwie trasy bardziej wymagająca do mostu Boga – God’s Bridge i drugą wzdłuż rzeki do wodospadów (Les Cascades d’Akchour). Na dojście na most i do najbliższego wodospadu zeszło nam około 4h. Z dojściem do dalszego wodospadu pewnie dobrze, żebyście zarezerwowali sobie około 5-6h.

Rabat – najczystsze miasto w Maroko

Wjeżdżając do Rabatu od razu wiedzieliśmy, że jest to stolica. Wszystkie trawniczki idealnie przystrzyżone, mniej śmieci na ulicach. W Rabacie polecamy Wam zobaczenie Mauzoleum Muhammada V, Wieżę Hassan II i plac przy, którym są te dwie atrakcje. Ciekawostką jest to, że miał stanąć tu największy meczet na świecie, ale nie wyszło. W pobliżu 10 minut spacerem jest również kościół katolicki, jeden z niewielu w kraju, udało nam się go złapać tylko z zewnątrz.

Oprócz tego w Rabacie polecamy przejść się do Kasby (Kasbah of the Udayas), w której też jest dużo niebieskich domów oraz dosyć niewielki, ale klimatyczny Ogród Andaluzysjki, jest to również wielkie zagłębie kotów, tak dużego stężenia kotów na m2 chyba nie widzieliśmy.

Casablanca – największy meczet

Wiele osób odradzało nam Casablancę i rzeczywiście przejeżdżając przez miasto nie czuliśmy się najbezpieczniej. Masa osób żebrzących na ulicach, chodzących między samochodami stojącymi w korkach. Nic się nie wydarzyło, ale nie czuliśmy się tam komfortowo.

Jednak do Casablancki od początku jechaliśmy w jednym celu, by zobaczyć największy Meczet w Afryce (jeden z większych na świecie – podobno 3).

Meczet Hassana robi ogromne wrażenie, ma ponad 200 metrów wysokości, z placem przed meczetem może pomieścić 100.000 wiernych. Nam ta marokańska atrakcja bardzo się podobała, niestety nie udało nam się go obejrzeć od środka, chociaż podobno są organizowane takie wycieczki. Kosztują 12 euro od osoby.

Marrakesz – miasto atrakcji

Nasz wyjazd skończyliśmy w Marakeszu, zarezerwowaliśmy sobie około 1,5 dnia na zwiedzanie i było to wystarczające. Marrakesz ma swój klimat, jednak mieliśmy wrażenie, że co chwila ktoś nas chce oszukać i faktycznie mieliśmy sporo sytuacji, gdy ktoś kłamał w żywe oczy, by móc zarobić.

Rada: zanim ślepo zaufacie Marokańczykowi, sprawdźcie dokładnie na google maps, zapytajcie ile kosztuje jego cenna rada, nie poddawajcie się tak łatwo i próbujcie po swojemu.

Ale wróćmy do przyjemniejszych rzeczy, bo atrakcji w Marrakeszu trochę jest 🙂

Bahia Palac – nam ten Pałac podobał się najbardziej, warto przyjść tutaj na otwarcie, niestety każde 15 minut powoduje gigantyczny wzrost ludzi i to 20-30 osobowych wycieczek!
Palac El Badi – mniej atrakcyjny od Bahii, może dlatego, że sprzedali nam bilety, na moment, w którym było sprzątane po evencie dzień wcześniej, jest też znacznie bardziej surowy.
Plac Jeema El-Fna to chyba jeden z większych klasyków Marakeszu, miejsce pełne naganiaczy do knajp, ale ten obraz zawsze kojarzy mi się z Maroko. Zdecydowanie warto wejść w bazarowe ulice dokoła placu. W życiu nie widzieliśmy takiej ilość stoisk handlowych, na których kupicie dosłownie wszystko.
Oprócz tego Secret Garden – trochę mały, ale fajnie ukryty ogród, nie warto płacić za wejście na wieże.
Confluence Museum – najmniej popularna atrakcja z wymienionych. Nam się bardzo podobało, polecamy, można poczuć marokański klimat bez wspomnianych tłumów sapiących za plecami.

Informacje praktyczne:

  1. Nie ma suszarek do włosów w Riadach
  2. Brak opisów w atrakcjach plus stosunkowo drogie wejścia do atrakcji 60 MAD (około 25 zł) i ceny z roku na rok rosną
  3. Ściągnijcie sobie maps.me – nawigacja w mapach google nie działa – pokazuje trasę, ale nie działa funkcja prowadzenia po trasie
  4. Gotówka rządzi, ciężko o płatność kartą. Gotówki nie wymienicie w Polsce, więc proponujemy kantory na lotnisku (kursy były ok) albo wyciąganie z bankomatu.
  5. Internet najlepiej kupić na lotnisku – 10 euro – 10 GB, 20 euro – 20 GB
  6. Poziom znajomości angielskiego nie jest najwyższy – mieszkańcy wolą uciekać w francuski albo nawet hiszpański.
  7. Maroko jest krajem sporo tańszym od Polski: litr paliwa 3,80-4,20 zł, sok świeżo wyciskany z pomarańczy albo granata – ok. 4 zł (w większych miastach, taniej w mniejszych), jedzenie street food za 7-10 zł, w restauracjach ok. 20-35 zł za danie.
  8. Kupienie alkoholu jest praktycznie niemożliwe, nam przez tydzień się nie udało 😉 Ale haszysz na pewno ktoś będzie chciał Wam sprzedać.
  9. Jak widzicie jakiś duży supermarket w mieście to warto w nim się od razu zaopatrzyć, jest ich bardzo niewiele, a w mniejszych miastach w ogóle nie istnieją.
  10. Części centralne wielu marokańskich miast – souki są zamknięte dla ruchu samochodowego.
  11. nie tankujcie na stacji polożonej obok lotniska – przycinają na paliwie!

Jak oszczędzić w podróży?

Teraz podpowiedź, nie tylko związana z Marokiem, ale taka, która może Wam się przydać w trakcie innych podróży. Lubicie się targować? My nie za bardzo i jesteśmy w tym turbo słabi. A Marokańczycy uwielbiają, jednak znaleźliśmy sposób, żeby bez targowania mieć zwrot z wydanych przez nas pieniędzy.

Ostatnio odkryliśmy platformę Bonusway, dzięki, której możecie otrzymywać zwroty z wykonanych przez Was transakcji. Rejestrujecie się na platformie – robicie rezerwacje na bookingu czy rentalcars i w zamian możecie dostać do 4% zwrotu. Kupując bilety lotnicze od esky czy lot.com też otrzymacie zwrot. Jest tam sporo ofert, które nie są związane tylko z podróżami. Jak to mówią grosz do grosza i będzie kokosza.

Jeśli chcecie zyskać 15 zł za rejestracje zróbcie to przez naszego linka 🙂

Życzymy Wam udanego tripu do Maroka!