Półroczny wyjazd – wyzwania związane z podróżą

Wiele osób mówi, o tym, że bardzo zazdrości nam „Skoku w bok”. W tym poście przedstawimy Wam trochę ciemniejszą stronę wyprawy, której na pierwszy rzut oka nie widać. Powiemy też m.in. dlaczego zrezygnowaliśmy z darmowych biletów do USA? Dlaczego taka wyprawa to też wyzwanie, a nie sama przyjemność? Jaka praca czeka nas w trakcie podróży? Skąd mamy pieniądze na podróżowanie przez pół roku?

Chcemy Wam pokazać, dlaczego akurat teraz realizujemy największą podróż w swoim życiu, jak wpływa ona na nasze codzienne życie i jakie wyzwania są z nią związane.

Prawdopodobnie będzie to jeden z bardziej osobistych postów, jakie powstały do tej pory na blogu. Post napisałem w pierwszym tygodniu naszej wyprawy, ale potrzebowałem chwilę na przemyślenie czy go w ogóle publikować. Jest to post, po którym możecie się wylać trochę hejtu, w stylu: „Pieprzą głupoty, jadą na pół roku i jeszcze marudzą” albo „większość osób, która kocha podróże chciałaby być na ich miejscu”. Jednak dyskusje na naszym instagramie o trudach podróży przekonały mnie, że jednak warto się z Wami podzielić tym przemyśleniami.

Dlaczego „tylko” pół roku i dlaczego teraz?

Ten rok to dla nas sezon wesel naszych najbliższych przyjaciół, które trwały się od czerwca do września. Na dwóch miałem przyjemność bycia świadkiem. Był to wielki zaszczyt, ale też stres i sporo obowiązków, które się z tym wiązały, mi.in organizacja dwóch wyjazdowych kawalerskich. W podróż ruszyliśmy w poniedziałek, po ostatnim sobotnim weselu (ostatnia sobota września). Pod względem pogodowym pewnie lepiej byłoby ruszyć co najmniej z miesiąc wcześniej, albo np. w marcu zacząć z drugiej strony i wrócić w październiku do Polski, ale w życiu są inne priorytety, nad którymi nie ma sensu się zastanawiać.

Dlaczego akurat wyjazd na pół roku?

  • Nasza rodzina i przyjaciele są dla nas najważniejsi w życiu i dłużej bez nich byśmy nie wytrzymali:
wyzwania-długa-podróż
  • Pół roku to taki okres, który nie wywróci wszystkiego w naszym życiu.
  • Zwiedzamy bardzo efektywnie i intensywnie, obstawiamy, że i tak dojdziemy do momentu, kiedy ilość materiału przez nas zebranego przerośnie możliwości jego obróbki (przerosła po 2 miesiącach :D)
  • Budżet jaki mamy nie pozwoliłby nam na dłuższą wyprawę.
  • Nie chcemy wypaść zbyt mocno z branży i rynku pracy.
  • Nasi pracodawcy mogliby nie zgodzić się na dłuższy urlop sabbatical.
  • Nie chcemy, żeby nasze koty nas zapomniały.
  • Bo wiosna i lato w Polsce są przepiękne i chcemy ją spędzić w kraju 😀
btw. każdy kot ma swojego pilota do sterowania wszechświatem

Z jakich blogowych przedsięwzięć musieliśmy zrezygnować?

Znacie powiedzenie, że nieszczęścia chodzą parami? Tak również jest i w tym wypadku. Niedawno wygraliśmy konkurs organizowany przez Lufthansę i National Geographic, w którym główną nagrodą były bilety do Charlotte w USA oraz $500 na wydatki na miejscu. Nie widzieliście na naszym blogu żadnej relacji z USA, z prostej przyczyny, zrezygnowaliśmy z nagrody 🙁 Dlaczego? Konkurs wygraliśmy w sierpniu, a do Stanów musielibyśmy polecieć do końca września:

  • Nie zdążylibyśmy z wizami. Nasze paszporty były w tym momencie w procesie wyrabiania wiz do Mongolii, Chin i Rosji. Wycieczka do USA spowodowałaby to, że paszport byłby z nami, więc nie mogłyby się wyrabiać wizy do 3 krajów.
  • Nie mieliśmy sumienia prosić o kolejne dni urlopowe.
  • Bilet był tylko dla 1 osoby, 500$ wykorzystalibyśmy na drugi bilet
  • Wycieczka niosła za sobą sporo zobowiązań wobec partnerów wyprawy, których nie zdołalibyśmy wykonać, do końca września ze względu na przygotowania do wyjazdu.
kierunki-swiata-kompas

Naszym drugim „nieszczęściem” było to, że otrzymaliśmy propozycje promocji kraju sąsiada, w ramach tygodniowego w pełni opłaconego wyjazdu prasowego.

Musieliśmy zrezygnować z dwóch wyjazdów, nad którymi w innej sytuacji nie wahalibyśmy się nawet przez sekundę. Jak mówi moja ciotka „nic nie dzieje się bez przyczyny”, w momencie, w którym bylibyśmy w Charlotte, akurat nad regionem przechodził huragan Florence. Nie chciałbym go zobaczyć z bliska.

Oprócz tego musieliśmy zrezygnować z 2 wystąpień, w tym na największych targach turystycznych w kraju #itylezeslawy

Z czego będziemy żyli przez te pół roku?

Dla dużej części osób to bardzo interesujący temat. Nie oszukujemy, że wyprawa na jaką się porwaliśmy to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych. Patrząc z perspektywy dwóch miesięcy nie bylibyśmy w stanie pogodzić lokalnej pracy, ze zwiedzaniem i prowadzeniem bloga.

Pierwsze myśli nt. wyprawy mieliśmy już około półtora roku temu, od tamtego momentu zaczęliśmy odkładać bardzo mocno pieniądze na ten cel. Staraliśmy się wszystkie zakupy do domu robić w bardziej przemyślany sposób, żeby nie wydawać pieniędzy na coś z czego i tak nie będziemy korzystać. Przestaliśmy też wydawać kasę na drogie i długie wyjazdy. M.in. dlatego odpuściliśmy w tym roku narty, a na ostatnim urlopie dłuższym niż 6 dni byliśmy ponad rok temu. Jak już jeździliśmy na wyjazdy, to braliśmy stosunkowo najtańsze noclegi, chociaż na atrakcje raczej staraliśmy się nie żałować.

Wyprzedaliśmy majątek 😀

Nasze oszczędności zwiększyliśmy poprzez zrobienie w domu porządków i wystawienie na aukcjach internetowych przedmiotów, z których nie korzystamy. Największym szokiem było dla mnie to, że ludzie szukają takich przedmiotów jak CB Radio czy Nawigacja i są w stanie zapłacić więcej niż 10 zł 😉

Oprócz oszczędności drugim źródłem naszego utrzymania będzie wypłata za płatny urlop. W związku, z tym, że ostatnio większe wybranie naszego urlopu miało miejsce na naszą podróż poślubną – w Meksyku. W tym roku wykorzystaliśmy pojedyncze dni, dzięki czemu skumulował nam się urlop w wymiarze miesiąca.

Jedynym powtarzalnym i stałym zastrzykiem pieniędzy w trakcie wyjazdu będzie dla nas wpłata za wynajem naszego mieszkania.

Jeśli chcesz nam pomóc, wystarczy, że zarezerwujesz swój pobyt przez ten link na booking.com. Dla Ciebie cena się nie zmieni, a dla nas to zawsze kilka groszy więcej chociażby na utrzymanie tego bloga 😉

Znalezienie opieki do zwierząt

To chyba ich oficjalne przedstawienie w internecie. Koty to nasi ukochani domownicy, którzy zawsze pakują się nam do walizek, a nigdy z nami nigdzie nie jeżdżą, chyba, że do weterynarza. Biedaki. Koty jednak do naszego domu przyjechały z daleka „Piątek” trafił do nas ze wsi pod Poznaniem, był przybłędą ze wsi, który miała kilka miesięcy, chodził za nami wszędzie, przytulał się, jak mogliśmy go nie zabrać? Wzięliśmy go do rodzinnej Warszawy, gdzie przez 4 miesiące doprowadzaliśmy jego zdrowie do użyteczności. Teraz jest już grubym rudym mieszczuchem.

dylematy-podróżnicze

„Sobota” z kolei to szlachcianka z Radomia, Ania nigdy nie miała rasowego zwierzaka, także wymyśliła, że chociaż raz w życiu chcę i tak po pokonaniu w sumie ponad 200 km (w dwie strony) trafił do nas piękny Maine coon.

Dylematy-podróżnicze

Jak już znacie całą historię, to łatwiej będzie zrozumieć, czemu tak ważne jest dla zapewnienie im opieki. Koty zostają w naszym domu i mają już profesjonalną opiekę. Przy okazji jesteśmy bardzo wdzięczni dziewczynom, które wynajmują od nas mieszkanie, wiemy, że rozpuszczają koty, ale mimo to mamy nadzieję, tylko, że będę chciały do nas wrócić za pół roku.

Zmiana stylu podróżowania

Nasze podróże zawsze odbywały się w gronie naszych przyjaciół, teraz też będą z nami na pewnych fragmentach trasy. Jednak przez większość trasy będziemy sami. Dodatkową zmianą jest to, że zamiast wygodnych walizek na kółeczkach narzucamy na siebie plecaki a to już spore wyzwanie pod kątem mądrego pakowania i noszenia tobołu przez 6 miesięcy. Finalnie wyszło nam po 16  kg i 18 kg bagażu głównego + 2 razy bagaż podręczny po 5 i 7 kg. #plecysamesieniezrobia

Trzeba się oswajać z myślą, że nie zawsze wyciągnie się z walizki świeżą i pachnącą koszulkę, czasem trzeba będzie się przyzwyczaić do tego, że czystość w mongolskiej Jurcie, może odstawać od Hotelu All-Inclusive w Playa del Carmen.

Półroczna przerwa – czy warto?

Odpowiedź na to pytanie poznacie dopiero w kwietniu 2019. W tym momencie możemy powiedzieć, że na pewno nie żałujemy, że wybraliśmy się się na wywczas życia. Jesteśmy przekonani, że jest to dobra decyzja. Chcieliśmy przed Wami odkryć trochę „kuchni”, większość osób, która słyszy o naszym pomyśle na wyjazd, mówi, że to super! Zgadzam się, to super, ale też nie jest to podróż, która przyszła znikąd, jest to długi mocno zaplanowany proces, który wymagał masy pracy przed wyjazdem.

W trakcie wywczasu czeka nas mnóstwo pracy związanej z planowanie na bieżąco, nie oszukujmy się 99% osób nie jest w stanie zaplanować półrocznej wyprawy dzień po dniu przed jej startem. Jeśli chcecie być z nami na bieżąco w trakcie wyprawy, to zapraszamy Was na nasze insta stories, gdzie możecie podejrzeć naszą codzienną dawkę przygód i przeżywać z nami każdy dzień 😀

(Visited 984 times, 1 visits today)